|
|
|
|
|
Królowie Maciusiowie Dzieci na tronach Bolesław,
zwany potem Curvus, czyli Krzywousty, stracił matkę w 1086 r., gdy
miał kilka miesięcy. Brak matki wpłynął zapewne na
charakter księcia: był gwałtowny, bezwzględny, inny
niż niepewny siebie, ospały ojciec Władysław Herman. Inny
też niż konkurent Bolesława przyrodni brat Zbigniew:
delikatniejszy, wykształcony w klasztorach. Mały Bolesław,
zwany przez Galla Anonima marsowym dziecięciem albo wilczym
szczenięciem, garnął się od maleństwa do miecza, co
jakby wyznaczało jego drogę. Przeżył jednak w
związku z tym traumę, która musiała wywrzeć wpływ na
jego charakter. Podczas polowania rzucił się z oszczepem na dzika,
gdy znienacka jakiś rycerz wyrwał broń z ręki
chłopca. Woj ów „potem zapytany, dlaczego to uczynił,
wyznał, że sam nie wiedział, co robi” –
napisał Gall Anonim. Jeśli kronikarz nie przeinacza (nie podaje z
jakichś przyczyn nazwiska rycerza), by ufundować swemu
dobroczyńcy księciu legendę, to dziecko przeżyło
groźną próbę zamachu. Bolesław
odreagował to później. W 1097 r. jego ojciec Władysław
podzielił kraj na dwie dzielnice: 11-letni Krzywousty otrzymał
Małopolskę, Śląsk i ziemię lubuską; Zbigniew
– Wielkopolskę z Gnieznem, Kujawy i obiecane Mazowsze. I niemal od
razu książę jako wyrostek wpadł w odmęt walki z
wszechwładnym palatynem Sieciechem, własnym ojcem
Władysławem Hermanem i bratem Zbigniewem. Bolesław III
miał 16 lat, gdy jego ojciec 4 czerwca 1102 r. pożegnał
się z tym światem. Nawet z opisów w kronikach daje się
zauważyć, iż chłopiec był skrajnie pobudliwy i
agresywny. Może wtedy pojawiło się sardoniczne skrzywienie ust
księcia? Zajął Kraków, Sandomierz, ziemię
łęczycką i sieradzką, podczas gdy Zbigniew, namawiany i
popierany przez żądnych władzy i nadań
możnowładców, włączał do swej schedy Mazowsze i
Kujawy. Końcowym akordem tej walki młodych braci o władzę
po ojcu było wyłupienie oczu Zbigniewowi na rozkaz Bolesława. Pisał o tym
czeski kronikarz Kosmas; Gall Anonim chyba się wstydził albo
zabroniono mu o tym pisać. Oślepienie było nie tylko
straszną karą, ale także drastycznym naruszeniem zwyczajów i
praw: jako księciu krwi groziło bowiem Zbigniewowi co najwyżej
wygnanie. Umiał jednak młody książę Bolesław
pojąć ohydę swego czynu: pokutował potem i
przeprosił brata. Po okresie
ogromnej nadaktywności i sukcesów militarnych wpadł jednak
Bolesław w narastające zniechęcenie. Długosz podaje,
że po powrocie z wyprawy wojennej żył w apatii, ponoć
skutkiem klęski w bitwie z Rusinami pod Haliczem. Ten proces
zaczął się chyba wcześniej: opisy apatii Bolesława
III przypominają narastające ataki depresji. Czy w ten sposób po
latach Krzywousty płacił cenę za brak matki i trudne,
traumatyczne dzieciństwo? Dobrym
przyczynkiem do zastanowienia się nad wpływem dzieciństwa na
poczynania zwariowanych władców jest postać XIII-wiecznego
księcia Bolesława Rogatki. Jego szaleńcze wyczyny zapewne
również miały swój początek w dzieciństwie. „Biada,
biada tobie, Bolesławie, jak wielkie nieszczęście przyniesiesz
ty ziemi swojej!”, prorokowała mu babka św. Jadwiga. Sama
chyba mimowolnie wpłynęła na wykształcenie się
dziwacznej osobowości malutkiego księcia. Asceza, skrajne
ograniczenia naturalnej żywości chłopca, bezustanne
pobożne pouczenia, widok babki księżnej w łachmanach z
ranami i wrzodami na twarzy, uważanej za świętą (i
wyniesionej później na ołtarze), wywołały zapewne u Bolka
reakcję odrzucenia. Zdaje się,
że nie zaznał miłości matki zajętej ascezą. Śmierć
ojca w bitwie pod Legnicą w 1241 r. zastała go w wieku,
przypuszczamy, 15 lat (data jego urodzenia jest sporna, między latami
1220 a 1225). Współrządził chyba z matką Anną jako
regentką. Wtedy zaczął odreagowywać spętane
dzieciństwo; już jako wyrostek książę we
Wrocławiu na Nowym Targu kazał zlać przekupkom całe mleko
z cebrzyków do jednej beczki. Gdy zrozpaczonym zezwolił znów
przelewać mleko do swych dzbanków, zanosił się ze śmiechu
patrząc, jak się biją o biały płyn, tłukąc
dzbanki. Po czym za wszystko zapłacił. Postępowania
nie zmienił jako dojrzały władca. Stał się
hulaką i utracjuszem, a jego życie mogłoby stanowić
kanwę dla powieści awanturniczej. Jak wskazują historycy,
udało mu się doprowadzić do rozpadu monarchii
śląskiej. Jadwiga, córka
króla Węgier i Polski Ludwika Wielkiego, została koronowana na
królową Polski w niedzielę 16 października 1384 r. w Krakowie.
Jadwiga miała wówczas może 10 lat, gdyż to nie jest pewne. Urodziła
się w 1373 albo 1374 r. Jako dziecko
przeżyła wiele, chyba zbyt wiele. Gdy Jadwiga miała roczek lub
dwa, książę domu austriackiego Leopold III Habsburg
zaproponował Ludwikowi Węgierskiemu związek jego córki Jadwigi
z czteroletnim synem Wilhelmem Habsburgiem. Po namyśle Ludwik Wielki
udał się z żoną i maleńką Jadwigą do
pogranicznego Hainburga. Tamże oficjalnie ogłoszono
narzeczeństwo pary: Jadwiga miała około czterech latek, jej
mąż osiem. Po czym kochani rodzice wydali Jadwigę na dwór do
Wiednia. Powołana na
tron polski, wjechała Jadwiga do Polski w 1384 r. „Otrzymała
też z niebiańskiego daru bardzo wielką i rzucającą
się w oczy urodę, jakiej nigdy dotąd nie widziano.
Cechowała ją wstydliwość, jedyna chluba i ozdoba kobiet.
Mówiono o niej, że wszystkie zalety wyssała z mlekiem matki.
Wyszedłszy z lat dziecinnych zaczęła tak dojrzale i tak
poważnie rozumować, że cokolwiek mówiła i czyniła,
zdawało się wypływać z powagi, która zwykła
cechować sędziwy wiek” – opisywał królową
Długosz. Wielki kronikarz
nie widział jednak na oczy przyszłej świętej. Jeśli
więc jego przekaz jest wiarygodny, to Jadwiga była
przedwcześnie dojrzała. Badania prof. Jana Olbrychta i dr. Mariana
Kusiaka z 1968 r. ukazują nam królową Jadwigę jako niewiastę
bardzo wysoką. Miała od 172,2 do 182 cm wzrostu, chłopięcą
budowę ciała, co widać z „niezbyt szeroko rozstawionych
i nie odgiętych na zewnątrz talerzy biodrowych miednicy”
– jak opisywał prof. J. Wyrozumski w monografii „Królowa
Jadwiga między epoką piastowską a
jagiellońską”. W dwa dni po
koronacji dziewczynka już podpisywała dokumenty potwierdzające
zwolnienie mieszczan nowosądeckich z niektórych opłat,
nadające przywileje jej zwolennikowi Jaśkowi z Tarnowa czy też
fundujące ołtarz Wniebowzięcia w katedrze krakowskiej. Pewnie
czytała to, co podpisywała, co można uznać za
rewelację: znała pięć języków, w tym oczywiście
łacinę. Można też zaryzykować tezę, że
jako dziecko na tronie była jednym z najbardziej odpowiedzialnych królów
Polski, ale zbyt wcześnie weszła w świat dorosłych
decyzji. Nie na miarę swych dziecięcych lat. Tezy o
przedwczesnym dojrzewaniu mogą też bronić dzieje jej
słynnej miłości do Wilhelma Habsburga. Panowie polscy mieli
jednak inne kandydatury: najpierw o rękę Jadwigi starał
się jej groźny konkurent do korony książę Siemowit
IV z Mazowsza. Potem ktoś podsunął kandydaturę wielkiego
księcia Litwy i w Krakowie zjawiło się poważne poselstwo
z Litwy. Bezpośredni
wyścig rozpoczął piętnastoletni książę
habsburski Wilhelm 15 sierpnia 1385 r.: „niespodziewanie przybył
do Krakowa ze wszystkimi swymi klejnotami, skarbami i wszystkimi swymi
rzeczami” – napisał Jan Długosz. Jadwiga była
chyba zakochana na wpół dziecięcą miłością. Jan
Długosz podaje, że „raz po raz schodziła w zamku w
orszaku rycerzy i swoich dziewcząt do klasztoru świętego
Franciszka w Krakowie i w refektarzu tegoż klasztoru pocieszała
się tańcami ze wspomnianym księciem austriackim, nader jednak
skromnie i z największym umiarem”. Część badaczy
kościelnych, jak ks. Bolesław Przybyszewski w biografii
„Święta Jadwiga królowa zdobna w cnoty”, uznaje jednak
tę scenę za niewiarygodną. Doszło do
dramatycznych wydarzeń: Wilhelm musiał uciekać przed panami
królestwa polskiego, opuszczony w koszu z murów Wawelu, a
wyrośnięta Jadwiga wołała o topór, by wyłamać
furtę w drodze do ukochanego. Apologeta zakonu krzyżackiego
dominikanin Jan Falkenberg oraz Jan von Possilge oskarżą
później Władysława Jagiełłę, że
pojął za żonę Jadwigę skonsumowaną przez
Wilhelma. Jadwiga
ugięła się wobec racji religijnych i polskich. Zgodziła
się na ślub z litewskim wielkim księciem
Jagiełłą, którego się szczerze obawiała. Gdy
porzucała swe szczęście osobiste, stając przed
ślubnym ołtarzem z Litwinem, miała 13–14 lat. Nadal
roznosiły się wieści o jej tajnych spotkaniach z Wilhelmem w
Krakowie, więc młodziutka Jadwiga musiała publicznie
unieważnić dawny związek. Nie była
już odtąd szczęśliwa z Jagiełłą.
Nosiła czarną zasłonę na twarzy, nie chciała
zbliżeń z mężem. Oddała się innym pasjom, w tym
religijnym i państwowym przy chrystianizacji Litwy i włączeniu
Rusi Czerwonej do Polski. Była niezwykłym dzieckiem i
dziewczyną w koronie: Litwa, Ruś Czerwona, Mołdawia
zostały pozyskane dla Polski i chrześcijaństwa bez krwi, która
dotąd lała się niemal bezustannie pod piastowskimi,
krzyżackimi, ruskimi, węgierskimi mieczami. Zdaje się,
że dopiero po 12 latach od ślubu Jadwiga wyzbyła się
ogromnych traum z dzieciństwa i okresu dziewczęcego, i
zdecydowała się na próbę bliskości z
Jagiełłą. Zapewne w imię racji stanu. W czerwcu 1389 r.
urodziła dziewczynkę Elżbietę Bonifację. Najpierw zmarło
maleństwo, sama zaś – trzy dni po śmierci córeczki, 17
lipca 1399 r. Umierała w aurze świętości: wyzbyta
wszelkich kosztowności, które oddała na Akademię
Krakowską i inne cele, „wzór wszelkich cnót, pokorna i
łaskawa matka sierot, której podobnego człowieka nie widziano na
całym obszarze świata” – pisano w „Kalendarzu
kapituły krakowskiej”. Po śmierci
króla Władysława II Jagiełły jego syn, także
Władysław, został wybrany i ukoronowany 25 lipca 1434 r. w
katedrze na Wawelu. Obrzędy koronacyjne trwały od południa do
wieczora, a młodziutki król uroczyście zaprzysiągł
zachować prawa, statuty, wolności i przywileje królestwa polskiego.
Miał wówczas 9 lat i 8 miesięcy. Był dzieckiem
bez wątpienia kochanym, pierworodnym Jagiełły. Jego narodzenie
z 30 na 31 października 1424 r. na Wawelu stało się wielkim
świętem. Ale niebawem po urodzeniu się pierworodnego
Jagiełło wyjechał i mały Władysław nie
miał odtąd z nim zbyt wielu kontaktów. To też zapewne
zaważyło na jego oczekiwaniach i głodzie ojcowskiej
miłości. Nosił potem w sobie Władysław III tę
potrzebę zyskiwania podziwu i miłości innych – aż
po kres swych dni w bezsensownej szarży pod Warną w listopadzie
1444 r. Czas kobiet
wychowujących Władysława skończył się, gdy
miał sześć lat; rolę opiekuna przejął wikariusz
Wincenty Kot z Dębna, duchowny pochodzenia szlacheckiego, absolwent
Akademii Krakowskiej. Wielka wiedza wikariusza Wincentego Kota, który
nauczył królewicza łaciny i pobożności,
odcisnęła się mocno na osobowości Władysława.
Jak zauważają niektórzy badacze, w jego życiu pojawił
się autorytet zastępujący wiecznie nieobecnego ojca. Drugą
potężną osobowością stał się dla
królewicza biskup Zbigniew Oleśnicki. Człowiek, który
usiłował trząść królestwem i
środkowowschodnią częścią Europy. To był drugi
ważny autorytet. Potem pojawią się kolejni – i pomimo
że w wieku 14 lat, 16 grudnia 1438 r. Władysław został
uznany na zjeździe szlachty w Piotrkowie za pełnoletniego,
pozostał przecież chłopcem powołanym na trony dwóch
państw. W niecałe dwa lata później, 17 lipca 1440 r.,
również Węgrzy ukoronowali w Székesfehérvįr na swego króla
szesnastolatka Władysława. Jakim był
władcą? Historycy zwracają uwagę, że nie dana mu
była szansa, by odciąć się od pępowiny autorytetów,
żył zbyt krótko. Zbuntował się w inny sposób –
walcząc jak błędny rycerz, modląc jak pobożniś
i kochając inaczej. Wysławiana niebawem wielkość jego
ojca, który ochrzcił Litwę i pobił śmiertelnie zakon
krzyżacki, skazywała Władysława na swoisty wyścig,
by nie być gorszym od rodzica. Okazji do udowodnienia, że nie jest
gorszy, dostarczyła ekspansja turecka na Bałkanach: młodziutki
Władysław mógł odtąd występować w roli
wielkiego krzyżowca. Delikatnie wychowywane dziecko chciało
udowodnić przed Polską i światem, że jest żelaznym
rycerzem. Taki motyw zaprowadził go pod Warnę w pamiętnym 1444
r. Nastolatek
zaczął odnosić wielkie sukcesy w wojnie z Turkami.
Przepowiadano mu karierę wielkiego wodza: intelektualista Francesco
Filelfo nazwał Władysława III po udanym marszu na Sofię i
pobiciu Turków „zesłańcem Niebios” i porównywał
młodego króla do Aleksandra Wielkiego, który dojdzie „z
wieczystą sławą swoją do Gangesu”. Aż do
czasu, gdy kolejny autorytet, który pojawił się u boku króla,
wielki pensjonariusz papieski Julian Cesarini z łatwością
wytłumaczył Władysławowi, że pokój z Turcją
należy zerwać, bez popełnienia grzechu, bo to muzułmanie,
a nie chrześcijanie. Zgodnie z zaleceniem Cesariniego
Władysław III w 1444 r. pomaszerował więc pod Warnę,
by tam znaleźć śmiertelne ukojenie. Zwłok jednak nie
znaleziono albo też Turcy nie wydali ich nigdy. Miał wówczas
zaledwie 20 lat. Nie dorobił
się dobrej opinii u kronikarzy. Jan Długosz napisał, że
Władysław III „skłonny do rozkoszy męskich, ani w
czasie pierwszej wyprawy przeciw Turkom, ani w czasie tej drugiej, którą
wtedy prowadził, gdy szalała wojna, gdy naokoło panował
strach i było mnóstwo wrogów przy garstce jego wojska, kiedy
należało przebłagać miłosierdzie Boże i
pozyskać je sobie, on, nie zważając zupełnie na
własne niebezpieczeństwo i na zagrożenie całego wojska,
nie porzucał swych, przeciwnych czystości, wstrętnych
rozkoszy”. Ostatni Jagiellon
– Zygmunt August, urodzony 1 sierpnia 1520 r. – został w
wieku 9 lat wyniesiony na tron wielkoksiążęcy litewski w
Wilnie, a 20 lutego 1530 r. koronowano go na króla Polski. Jego ojciec,
dobrotliwy Zygmunt Stary, miał się wówczas znakomicie. Koronacja
małego Augusta była zasługą Włoszki na polskim
tronie Bony Sforzy. Apodyktyczna, poważnie zaburzona emocjonalnie,
skrajnie podejrzliwa, władcza, wrzeszcząca w napadach szału,
pomiatająca otoczeniem – emocjonalnie wpłynęła
mocno na małego Augusta. Bona chciała ukochanemu synowi
ustawić życie i koronę tak bardzo i tak nachalnie, że
Zygmunt August jej się przestraszył i znienawidził. Bał
się matki śmiertelnie, drżał w jej obecności,
przychodził w rękawiczkach w obawie przed otruciem. Ostatni z dynastii
królewicz był przy tym celowo rozpieszczany na zlecenie Bony, która
– kierując się dziwnie pojmowaną miłością
do syna – chciała uczynić z niego kolejny instrument w swych
władczych rękach. Na jej zalecenie mały król nadal
przebywał głównie we fraucymerze złożonym z trzynastu
pięknych Włoszek. W wieku siedemnastu lat Zygmunt August
przeżył dłuższy romans z Dianą di Cordona,
ładną i wykształconą kobietą starszą o 21 lat.
Szlachta wiedziała o tym, więc biadała,
złościła się publicznie na wychowanie małego Augusta
i miała rację. Ten miłośnik kobiecych wdzięków
spragniony był prawdziwej miłości, której nie dostał w
dzieciństwie od matki. Dane mu było przeżyć wielką i
trudną miłość do Barbary Radziwiłłówny:
jedną z najbardziej romantycznych miłości w dziejach polskich.
Po śmierci Barbary król nadal szukał takiej miłości w
ramionach wielu kobiet. Badając losy
królów Polski można przekonać się, jak ogromną rolę
odgrywało dzieciństwo w losach władców i ich poczynaniach;
także politycznych. I nie jest to zależność aktualna
tylko w zamierzchłych czasach. Dotyczy również dzieciństwa
współczesnych władców. Jerzy Besala 31.05.2006 |